
Metal Hammer 7/2020
SPIS TREŚCI
Zgrzyt 3
Hard Fax 4
Mushroomhead 8
Candlemass 12
Cirith Ungol 14
Vandenberg 17
Metal Church 20
Shodan 21
Sinister 22
Kansas 24
Onslaught 26
Zespół Sztylety 29
Bpmd 30
Elder 32
Na Zachód Od Metalu 34
Manes 43
Grave Digger 44
Odraza 46
Kły 48
Black Dahlia Murder 50
Ulcerate 52
Secrets Of The Moon 54
Beuthen 56
Idle Hands 58
Biesy 60
Album Miesiąca 62
Recenzje 63
Za Progiem 69
Epicentrum 70
Zafoceni 72
Odgruzowani 73
Die Young 74
ZGRZYT
Niby zaczynają się wakacje, ale jakieś inne niż zwykle. No bo jak można mówić zakończeniu roku szkolnego gdy do szkoły nie chodziło się przez ostatnich kilkanaście tygodni? Na szczęście jest muzyka. I to całkiem sporo muzyki, co pokazuje nasze lipcowe wydanie. Z okładki spogląda na Was zespół Mushroomhead – niegdyś uznawany za kopistów Slipknot przez lata wypracował własny styl, a nowy album jest dowodem, że grupa ma wiele do zaoferowania. W numerze także obszerne wywiady z byłym gitarzystą Whitesnake Adrianem Vandenbergiem, z powracającym z doskonałym albumem Onslaught a także z polskimi zespołami, które swoimi nowymi wydawnictwami udowadniają, że polska scena metalowa nie ma sobie równych. Zresztą o nowej płycie Odrazy już dzisiaj mówi się jako o płycie roku, a mamy dopiero połowę czerwca.
Całości dopełniają płytowe recenzje i nasze stałe rubryki.
Udanych – mimo wszystko – wakacji!
Darek Świtała
ALBUM MIESIĄCA
VANDENBERG
2020
(Mascot)
Grupa Vandenberg powraca po przeszło 30 latach niebytu, ale w jakże wybornej formie i w jakim wspaniałym stylu! Jej lider i gitarzysta - Adrian Vandenberg nawet nie brał pod uwagę powrotu składu z lat 80., bowiem chcąc stworzyć coś świeżego i ekscytującego, musiał postawić na młodość i ambicję. Zebranie takich muzyków jak wokalista Ronnie Romero (Rainbow), perkusista Koene Herfst (Epica, Bobby Kimball) i basista Randy van der Elsen (Tank), dało wręcz oszałamiający efekt. Każdy z utworów zachwyca przede wszystkim całą paletą magnetyzujących riffów, podbitych też gdzieniegdzie bluesowym feelingem. Sekcja rytmiczna Herfst - van der Elsen, tworzy - jakby to powiedział Coverdale, z którym to przecież Adrian, współpracował w ramach grupy Whitesnake - solidny fundament. Natomiast Romero udowadnia, że jego głos jest wręcz stworzony do śpiewania takiego klasycznego hard & heavy. Ponadto w kompozycjach są ewidentne odniesienia do tzw. „klasyki rocka”. Można nawet powiedzieć zapożyczenia, jednak w najlepszym tego słowa znaczeniu. Na pierwszy ogień idzie „Shadows Of The Night” i właśnie żar aż bucha z tej dynamicznej kompozycji (trochę na miarę „Burn”). Kolejny „Freight Train” jakby napędzony energią tego poprzedniego utworu, toczy się dumnie i z impetem. Majestatycznie i potężnie brzmi natomiast „Hell and High Water” - także przez partie klawiszy pod koniec - tu kłaniają się wyraźnie klimaty Rainbow z ery Dio. „Let It Rain” – nostalgiczna power ballada w starym dobrym stylu, nieco w kierunku Journey i Europe.„Ride Like The Wind” - ten zabójczy wiodący riff, przeszywający głos Romero, „zwarta” sekcja rytmiczna, nadają utworowi magicznego i „diabelnego” klimatu, niczym z utworów Dio z pierwszej połowy lat 80. Z kolei „Shout” to Romero barwowo bardzo zbliżony do wokalnego stylu Coverdale’a, a i cały utwór jest bardzo „whitesnake’owy”, z refrenem z pewnością stworzonym do śpiewania przez publikę na koncertach. „Shitstorm” - tu bardzo dobrze słychać, że lata, które Adrian spędził w Whitesnake, mają duży wpływ na sposób jego komponowania, ponadto Romero swoim śpiewem, wiernie oddaje ten znajomy blues-hardrockowy klimat. „Light Up The Sky” z kolei jakby żywcem wyjęto z albumu „Slip of the Tongue” - podobne tempo, konstrukcja, prowadzenie melodii i ten ostry wokal, jak w utworze tytułowym wymienionej płyty... „Burning Heart” – jest to jak dla mnie najlepsza wersja tej przepięknej ballady, jaką do tej pory słyszałem. Przede wszystkim dzięki żarliwemu i przejmującemu głosowi Romero, który zdecydowanie „czuje” ten utwór. Wieńczący album „Skyfall” ma delikatny początek, pełen pasji głos frontmana i wyśmienite riffowanie. Ten album udowadnia, że odpowiedni układ personalny potrafi stworzyć coś fenomenalnego. Hard rock nie umarł skoro wciąż powstają tak dobre płyty!
Michał Czaplicki