Szybka jazda z Megadeth
Dlaczego płyty Megadeth w XXI wieku są kompletnym przeciwieństwem polskich autostrad? Bo miało ich nie być, a Mustaine ciągle je tworzy! Ostatnia trwa mniej więcej tyle, co przejazd hajłejem A4 ? niecałe trzy kwadranse. I świetnie nadaje się do szybkiej jazdy.
- tak swoją recenzję najnowszego dzieła gigantów z Megadeth zatytułowanego "Endgame" rozpoczyna dziennikarz muzycznego serwisu Wirtualnej Polski. Dalej czytamy:
Podczas tegorocznego Priest Festu Megadeth prezentował się na scenie doskonale. Wreszcie brzmiał nie tylko ostro, ale i ciężko. Nawet nie marzyłem o tym, żeby na płycie było podobnie. Ale Dave Mustaine lubi mile zaskakiwać. I właśnie tak jest. Ostro, ciężko, a do tego melodyjnie i przebojowo. Acz bez zbliżania się do zagrywek agro-metalowych.
Recenzent tak kończy swój artykuł:
Pan Rudy rozwiązał Megadeth w 2002 roku, reaktywował trupka dwa lata później i od razu wydał płytę ?The System Has Failed?. Po następnych trzech latach osiągnął największy sukces od lat z albumem ?United Abominations? (ósme miejsce na Billboardzie). A po kolejnych dwóch ma szansę wrócić na szczyt z ?Endgame?. Ten szczyt, który Metallica opuściła, udając się na poszukiwania alternatywy dla thrash metalu w połowie poprzedniej dekady?
My odsyłamy do całości recenzji, która jest dostępna w TYM miejscu oraz polecamy najnowszy album tytanów metalu - "Endgame" już 14 września zagości na sklepowych półkach!